Kawałek tortu

Czuję się jak kawałek tortu. Wydaje mi się, że jestem coraz mniejszy, coraz cieńszy…
Gdy patrzę na to, co dzieje się w mojej głowie dochodzę do wniosku, że choćbym chciał oraz nie wiem jak bardzo się mobilizował, tyrał po nocach oraz za dnia – to nie zdążę… nie ogarnę tego wszystkiego co dookoła. Nie jestem w stanie… Łapię zadyszkę… A to coś mi ucieka. Zauważam, że jest to rodzaj bytu ulotnego, rodzaju bazy, fundamentu którego nie umiem dokładnie nazwać i opisać.

Czytaj dalej „Kawałek tortu”

Wiara, nie(wiara)…

Czy wierzysz? W co wierzysz? Komu wierzysz? Sobie, innej osobie, instytucji?
Jeśli na któreś z tych pytań padła odpowiedź: tak, wierzę, to skąd pochodzi twoja wiara? Kiedy po raz pierwszy w życiu doświadczyłeś tego, że sobie, komuś lub w coś wierzysz?
Czasem pierwsze doświadczenie, gdy komuś wierzysz stanowi przyjemne doznanie. A czasem – jak w przypadku pewnej znanej mi bliskiej osoby – jest to bardzo traumatyczne przeżycie, wspominane z bólem i cierpieniem przez wiele lat.
Może na przekór tym trudnym doświadczeniom bywało tak, że bardzo chciałeś i ty później zawierzyć…

Czym jest wiara? Co ją określa? Co jest jej bazą? Jaka jest jej treść i forma? Treść to zawartość, podmiot tego czego wiara dotyczy. Formę – opakowanie czyli sposób przekazu stanowi jej podanie. Ważne jest też to, kto podaje, jest posłańcem…

Czytaj dalej „Wiara, nie(wiara)…”

Nerw (bez)błędny…

Któż nie słyszał o szlachcicu imieniem Don Kichote z La Manchy postaci stworzonej przez Miguela de Cervantesa w XVII wieku. Był on jednym z najbardziej znanych i rozpoznawanych przedstawicieli tak zwanego błędnego rycerstwa. Zarówno przygody jak i jego podejście do otaczającej go rzeczywistości były bardzo intrygujące, można rzec – bardzo nieswoiste…
Po ponad czterech wiekach od powstania tej książki zapraszam w podróż do wnętrza każdego z nas. Będzie to – mam nadzieję spokojna podróż, choć po bardzo złożonych drogach nerwowych.
Kiedyś usłyszałem, że w życiu bardzo trudno jest zachować spokój, bo podobno każda komórka w głowie jest nerwowa…
Gdzie pójdziemy? Spotkanie poświęcę na zabranie Was na spacer wzdłuż szlaków nerwu błędnego. Po tej wędrówce stanie się jasne, czemu zaproponowałem Wam tę wycieczkę. Poznacie meandry i przełomy drogi, którą wiodą wspomniane wyżej szlaki. Podczas tej wędrówki zrozumiecie, czemu tak ważne jest bliżej zaprzyjaźnić się z trasą wycieczki. Wyjątkowo istotne będzie odwiedzenie miejsc, w których zachodzą znaczące dla każdego z nas procesy życiowe.

Czytaj dalej „Nerw (bez)błędny…”

Cyfrowa rewolucja

 

Nastolatki w chwili przeżywania silnych emocji takich jak: złość, zwątpienie, frustracja – w sytuacjach konfliktowych, najczęściej w relacjach z rodzicami używają argumentu: ja się na świat nie prosiłem… To wyście zdecydowali o tym, nie ja… Bo gdybym miał dziś wgląd w …

Zegar tyka, i po kilku latach – już jako dorośli – poszerzają tę perspektywę o świadomość tego, iż nikt ich także nie pytał. O co? Gdzie i w jakim czasie chcieliby się urodzić, mieszkać, pracować, decydować, w co wierzyć, jak pomnażać dobra, rozmnażać się, itd.

Od jakiegoś czasu korzystanie z szeroko pojętej elektroniki powoduje, że w jakiś magiczny sposób puka do mnie echo przywołanych wyżej myśli.

Bo czy ktoś chciał wiedzieć, czy potrzebuję kolejnej wersji oprogramowania? Nie pamiętam, czy ktoś pytał mnie, czy chcę być uwikłany w obsługę kolejnej aplikacji służących do… umożliwiających… wspierających w… pozwalających na… I to za pomocą sprzętu o minimalnej specyfikacji jak poniżej, która i tak za jakiś czas stanie się niekompatybilna…

Czy ktoś pytał mnie w ogóle o coś takiego, pyta i będzie pytać???

Czytaj dalej „Cyfrowa rewolucja”

Krnąbrny paź

Dawno dawno temu za siedmioma górami, za siedmioma morzami, za siedmioma rzekami, a może za siedmioma rondami, albo za siódmym zjazdem z autostrady numer jakiś tam było sobie pewne, swoiste państewko.

Dziwne to zaiste było królestwo. Lud odwiecznie doświadczał wpływów przesuwających się nad jego głowami frontów atmosferycznych. A fronty te od wieków mieszały nie tylko w pogodzie. Na ringu nieboskłonu przepychały się niczym dwaj mocarze byty pogodowe. Raz były to wyże ze wschodu – zaciągające gdzieś hen z dalekiej połaci kontynentu suche powietrze: latem ciepłe, a zimą mroźne. Innym razem niże z zachodu: obfite w deszcz, przyciągające hektolitry wody w postaci chmur. A były to twory pogodowe pełne wspomnień z ich pobytu nad obszarami wód oceanicznych.
Poddani tego królestwa od stuleci przywykli do takich zmian pogodowych. Lud wiódł los podobny do innych nacji – toczył spory przeradzające się w mniejsze bądź większe wojny wewnętrzne i zewnętrzne. Czasem któryś z władców państwa poprosił sąsiadów o pomoc i wsparcie, aby przesunąć szalę zwycięstwa na swą stronę. Po takim obrocie sprawy do skarbca wpadały jakieś ekstra daniny, kontrybucje. Przegrane zaś powodowały, że skarbiec działał odwrotnie – tracił co miał w sobie najcenniejszego…

Czytaj dalej „Krnąbrny paź”

Słowo: MARZENIE

Pierwszym „komunikatem” tuż po urodzeniu ludzkiej istoty jest krzyk. Ciekawe czemu on? Czy jest to znak, że ta mała ludzka istota tuż po urodzeniu już wie co na nią czeka? Czemu nie jest tym znakiem, sygnałem, komunikatem śmiech, radość, szczęście, euforia? Czemu rodząc się zdaje się nie mówić: witaj świecie, ukochany, wspaniały, radosny, pełen dobroci, szczęśliwości, sprawiedliwości, możliwości, prawdy, satysfakcji i spełnienia?

Czy ta mała istotka ma świadomość tego, ile pojawi się przed nią trudnych chwil, żalu, smutku, złości, upokorzeń? Czy ma świadomość, czy wie jak sobie z tym poradzić?

Słowo, to coś bardzo dziwnego. To wkład, cząstkowy udział każdego z nas w kierunek, rozwój tego świata.

Najdziwniejsze jest to, że zarówno coś takiego jak przywołane już wcześniej słowo oraz brak odniesienia – milczenie – czyli brak słów stanowią ważny przekaz, też coś mówią…

Czytaj dalej „Słowo: MARZENIE”

Wielka Czwórka cz. 3

Po raz trzeci spotykamy się z Wielką Czwórką.
W dzisiejszym wpisie chciałbym przyjrzeć się sposobom na „uspokajanie” struktur korowych. Pamiętacie z poprzednich wpisów, że jednym z filarów wielkiej czwórki jest kora przedczołowa.
Dla przypomnienia – poprzedni wpis dotyczył strategii „uspokajania” ciała migdałowatego.
Czemu dziś będziemy zajmować się korą przedczołową? Pamiętacie jej zadania? Może krótkie przypomnienie. Kora przedczołowa odpowiedzialna jest między innymi za proces podejmowania decyzji, umiejętność planowania, rozwiązywania problemów, wyznaczanie oraz tworzenie hierarchii zadań/celów, zapamiętywanie, przypominanie, analizę i syntezę treści, zachowania społeczne, marzenia oraz refleksję. Uff… Trochę tego jest.

Czytaj dalej „Wielka Czwórka cz. 3”

Wielka Czwórka cz. 2

W części drugiej opowieści o Wielkiej Czwórce chciałem skupić się na jednym elemecie które opisywałem. Zastanawiacie się pewnie czemu na nie na czterech? Otóż – według aktualnego stanu wiedzy działanie podwzgórza i hipokampa wynika z pobudzenia ciała migdałowatego.
Co w takim układzie jest realne? Można starać się oswoić ciało migdałowate oraz struktury korowe. Jak uspokoić ciało migdałowate – o tym będzie w tym wpisie. Korę – zostawimy na następny raz. To ze względu na obszerność tematu – dziś tylko o ciele…

Czytaj dalej „Wielka Czwórka cz. 2”

Wielka Czwórka

Był rok 1927, w którym Agata Christie opublikowała kryminał pod tytułem „Wielka czwórka”.
O czym jest ta książka? Opisuje działanie czterech osób, które zamierzają podporządkować sobie cały świat. Czy im się to uda oraz jaka będzie w tym rola głównego bohatera Agaty Christie – znanego detektywa Herkulesa Poirota – możecie się dowiedzieć czytając ten utwór.
Zajmując się sprawami poprawy komfortu funkcjonowania WWO uświadomiłem sobie, że podobnie jak w opisanej wyżej powieści jest w nas także Wielka Czwórka. Może ona wpływać na losy – w odróżnieniu tych z powieści. Nie będą to losy całego świata, a będą to wybory, decyzje, przemyślenia – czyli sposób funkcjonowania każdego z nas.

Czytaj dalej „Wielka Czwórka”

Czarny jak ja?

Czas między wpisami poświęcony był między innymi na przeczytanie książki Johna Howarda Gryffina „Czarny jak ja”. Książka napisana została w Stanach Zjednoczonych, a wydana po raz pierwszy w 1961 roku. O czym jest? Pewien mężczyzna rasy białej zaczął zastanawiać się, jak wyglądałoby jego życie gdyby nagle zmienił kolor skóry na czarny. Tak też zrobił posiłkując się wsparciem lekarza dermatologa oraz solarium, a także stosując pigmenty. W taki oto sposób przeistoczył się, jak sam pisze, w Murzyna. Dzisiejsza poprawność polityczna wskazywałaby na inne sformułowanie, ja zdecydowałem się bazować na treści książki, na zawartych w niej określeniach.
Opisywany proces zmiany był natychmiastowy. Autor opisuje swoje przeżycia z okresu kilku miesięcy. Zdecydował się ze zmienionym kolorem skóry udać w podróż po ówczesnych Stanach Zjednoczonych (lata 60 zeszłego wieku).

Czytaj dalej „Czarny jak ja?”