O słowach – słów kilka…

Pracuję słowem. Ich zbiór tworzy konteksty, znaczenia, konstrukty…

W swej wielości są środkiem do wzajemnego poznania, zrozumienia, komunikacji.
Dzięki nim oraz za ich pośrednictwem wchodzimy w dialog, swoistą relację wymiany, która jest najstarszym rodzajem ludzkiej relacji.
W rozmowie słowa otwierają przed nami nową przestrzeń – magiczne wrota naszych wszechświatów. Pozwalają na lepsze wzajemne zrozumienie kontekstów funkcjonowania. Niektórzy z nas uważają, że dzięki temu możemy żyć, pomagać, wspierać się, wzmacniać. A to wszystko dzięki temu, że w swej różnorodności są niewyczerpanym budulcem i tworzywem.

Czytaj dalej O słowach – słów kilka…

Strach nocy letniej

I znów jest wiosna. Patrząc wokół widać, jak wraz ze zmianą pór roku zmienia się świat dookoła mnie. Coś nowego rozkwita każdego dnia. Życie – ono też nabiera większego tempa. Zaludniły się parki, ogrody, ulice, puby, knajpki, restauracje, bary, ogródki letnie. Coraz intensywniej dostrzegam tętniące życie. Zarówno to dzienne jak i… nocne. Z ciszy i marazmu okresu jesienno-zimowego przeszliśmy w dynamiczny czas wiosny.
A za moment – pora przez wielu tak bardzo wyczekiwana. Kojarząca się z odpoczynkiem, relaksem, świetną zabawą. Nadejdzie, gdy przesuwająca się teraźniejszość wejdzie w porę lata. Przejście – to swego rodzaju rodzaj przesilenia. Ma wyznaczniki. Należą do nich: świętowanie najkrótszej nocy w roku – nocy świętojańskiej.

Kilkanaście lat temu dane mi było tego doświadczyć będąc w Hiszpanii. Nie spodziewałem się tak intensywnych doznań, dla mnie zbyt…

Czytaj dalej Strach nocy letniej

Dwie Sąsiadki

Z klatki na której mieszkam odeszły. W odstępie kilkunastu dni. Wygląda na to, że były w zmowie. Swoistej i niezrozumiałej – zmowie śmierci… Z Covid-19…

Żyły piętro wyżej. Zazdrościłem im tego, a konkretnie ich szerszego widoku na świat. A teraz to wszystko zdaje się bez znaczenia.

To co osiągnęły, czego dokonały, co zrobiły, powiedziały, czego się nauczyły, co ugotowały, posprzątały, uprały, a także to, czego nie zrobiły stało się z godziną ich śmierci zamkniętą księgą. Dokonało się. Nikt nic już do tego nie doda, nie uzupełni, ani nie dopisze. Pozostaną we wspomnieniach wielu lat spotkań, rozmów na klatce, pomocy w codziennych życiowych troskach.

Czytaj dalej Dwie Sąsiadki

Skazany na dożywocie

Jestem skazany. Skazany na dożywocie. Nie znam ani sądu, ani miejsca czy terminu w którym wyrok ten został wydany. Tak samo jest z sygnaturą akt. Nie jestem pewien, czy mogę od wyroku złożyć apelację, nie wiem, czy nie minął już termin… A może – tak jak w znanych mi procesach sądowych apelację złoży prokurator. Lecz kto nim może być? Nie pamiętam też, czy miałem jakiegoś obrońcę. Jeśli tak, to może on by mi coś podpowiedział w tej kwestii. Czuję się taki nieporadny.

Czytaj dalej Skazany na dożywocie

Przywiązanie

Czy pamiętasz, kiedy po raz pierwszy doświadczyłeś tego, że ty to ty?
A kiedy uświadomiłeś sobie, że jesteś w jakiś sposób związany, że coś łączy cię z bliskimi, ze światem? I trudniejsze pytanie: kiedy doświadczyłeś świadomości, przywiązania do swego imienia? Kiedy zacząłeś na nie reagować?

Noworodek żyje w symbiotycznym związku z matką. Jednokierunkowy upływ czasu wywołuje zmiany w kierunku niezależności – czyli przeciwieństwa przywiązania. Pierwsze oznaki tego mają miejsce, gdy zaczyna raczkować. Dziecko w wieku około dwóch lat zaczyna dostrzegać swą odrębność. Badacze nazywają ten okres buntem dwulatka. Nasze maleństwo rozwija się – jeszcze przez wiele lat będzie zależne od swych opiekunów.

Czytaj dalej Przywiązanie

Wąska specjalizacja

Pijąc poranną kawę, przemierzam świadomością wszechświat mych myśli, które nie wiedzieć czemu dziś wpędziły mnie (znowu?) w turbulencje.
A w mej głowie jak mantra w głowie wybrzmiewają słowa: człowiek renesansu…
Martwię się, że jak tylko wyjdę z domu czeka na mnie wąska ścieżka specjalizacji. Tego czegoś, co zapewni mi głębię wiedzy w jakże… wąskim pakiecie.
I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wiedźmy znika dotychczasowe szerokie spojrzenie. Zawężam się, przestaję umieć rozmawiać o wszystkim. Widzenie tunelowe?

Czytaj dalej Wąska specjalizacja

Dla posiadających zegarki…

Nadszedł czas abym coś napisał. Zmartwiłem się, że wpis pojawi się w niewłaściwym czasie. Pomimo tych obaw stwierdziłem: naszedł czas na zmianę mego defetystycznego nastawienia.

Trochę się niepokoję sytuacją, bo znajomi mówią, że żyjemy w ciężkich czasach. Pomimo tego zdecydowałem się poświęcić trochę czasu (i energii) na wzmiankowany wpis. Motywacją był także strach, gdyż bałem się, aby czas nie przeciekał mi między palcami.

Czytaj dalej Dla posiadających zegarki…

Kawałek tortu

Czuję się jak kawałek tortu. Wydaje mi się, że jestem coraz mniejszy, coraz cieńszy…
Gdy patrzę na to, co dzieje się w mojej głowie dochodzę do wniosku, że choćbym chciał oraz nie wiem jak bardzo się mobilizował, tyrał po nocach oraz za dnia – to nie zdążę… nie ogarnę tego wszystkiego co dookoła. Nie jestem w stanie… Łapię zadyszkę… A to coś mi ucieka. Zauważam, że jest to rodzaj bytu ulotnego, rodzaju bazy, fundamentu którego nie umiem dokładnie nazwać i opisać.

Czytaj dalej Kawałek tortu

Wiara, nie(wiara)…

Czy wierzysz? W co wierzysz? Komu wierzysz? Sobie, innej osobie, instytucji?
Jeśli na któreś z tych pytań padła odpowiedź: tak, wierzę, to skąd pochodzi twoja wiara? Kiedy po raz pierwszy w życiu doświadczyłeś tego, że sobie, komuś lub w coś wierzysz?
Czasem pierwsze doświadczenie, gdy komuś wierzysz stanowi przyjemne doznanie. A czasem – jak w przypadku pewnej znanej mi bliskiej osoby – jest to bardzo traumatyczne przeżycie, wspominane z bólem i cierpieniem przez wiele lat.
Może na przekór tym trudnym doświadczeniom bywało tak, że bardzo chciałeś i ty później zawierzyć…

Czym jest wiara? Co ją określa? Co jest jej bazą? Jaka jest jej treść i forma? Treść to zawartość, podmiot tego czego wiara dotyczy. Formę – opakowanie czyli sposób przekazu stanowi jej podanie. Ważne jest też to, kto podaje, jest posłańcem…

Czytaj dalej Wiara, nie(wiara)…