Przywiązanie – aktualizacja…

Jaki byłby świat bez relacji międzyludzkich? Z pewnością inny. A ponieważ kontakty społeczne mają miejsce i to niezależnie od tego, czy jest to kontakt on czy off – line to zainspirowany nim postanowiłem uaktualnić wpis o przywiązaniu.

Jak do tego doszło? W efekcie rozmowy.

Tu chwila na podziękowania: dziękuję Ci mój Rozmówco, z ekranu tabletu – bliski, choć fizycznie daleki, że zaprosiłeś mnie do swego świata. Za to, że zdecydowałeś się poświęcić trochę cennego czasu życia na porozmawianie. I za Twą inspirację – do napisanie tego właśnie tekstu.

Dziś – w erze totalnego światowego skomunikowania, bycie rozmówcą to kontakt na przysłowiowe wyciągnięcie ręki. Innego znaczenia nabiera też sformułowanie: podróże kształcą. Można dodać – jak w omawianej sytuacji – rozmowy przez komunikatory też!

Bardzo mocno zapadła mi w pamięć ta chwila, gdy na ekranie pojawiło się przepiękne otoczenie mego Rozmówcy skąpane w promieniach słońca. To miłe zdarzenie, obserwacja, szczególnie, że gdy rozmawialiśmy u mnie za oknem padał intensywny deszcz ze śniegiem oraz mocno wiało.

W czasie naszego dyskursu poruszyliśmy temat ograniczeń pandemicznych, perspektywy powrotu do tego, jak wyglądało życie, funkcjonowanie przed nią. Mam wrażenie, że wielu z nas wprowadziło do swego życia nowy podział czasu. Na teraźniejszy – „tu i teraz” i wcześniejszy – ten przed pandemią…

Ale gdzie w tym wszystkim przywiązanie? We wspomnieniach: chwil, przywoływaniu minionych aktywności, wykonywanych zajęć, a także: rodzajów pracy, sposobów spędzania wolnego czasu, zajęć, hobby czy realizowanych zainteresowań lub też możliwości kontaktu z innymi. Mówimy o tęsknotach za powrotami: do pracy, hobby, zainteresowań – za tym, jak było kiedyś. A to wszystko splecione z trudami: zamknięć, ograniczeń. Związane z ponad roczną pracą w jakże miłym dla niektórych, choć po roku – nieznośnych warunkach zacisza domowego, w którym ileś godzin każdego dnia roboczego spędza się przed ekranem komputera w pracy zdalnej wpatrując w przekątną: 14, 15,6, 17, a może więcej cali…

Wspomnienia, ich kontekst potrafi zmieniać perspektywę, odciągnąć od tego co bieżące. Powoduje bolesny kręt szyi z powodu zbyt częstego spoglądania ku przeszłości.

I co z tego wynika? Znany i doświadczany zestaw emocji (na deser), będący mieszaniną: smutku, żalu, frustracji, złości, wycofania, a może zachowań unikowych i ucieczkowych.

Wiele osób chciałoby domknięcia koła historii i powrotu do tego, co było, co już znamy… Eksplorując otaczającą rzeczywistość można zadać pytanie: a co jeśli stan, w którym dane jest nam żyć nie skończy się szybko? A co, jeśli nie skończy się wcale?

Co zrobić, jak funkcjonować, gdy staniemy przed telebimem, na którym obserwować będziemy siebie w stanie permanentnej walki, wojny z czymś, tak wielkim, że aż tego czegoś nie widać? I co z naszymi przywiązaniami typu: jeśli nie pojadę do.., nie spędzę czasu w…, nie zrobię tego, to …? Co wtedy z tym, do czego wciąż jesteśmy, bądź byliśmy przywiązani?

Jak odnaleźć się w braku czegoś, czym się przez tyle czasu zajmowaliśmy, co robiliśmy, a może i szerzej: w jakim zawodzie pracowaliśmy, a w związku z sytuacją – nie możemy do tego czegoś wrócić.

A co z niepewnością – gdy nie znamy terminu, kiedy będziemy mogli to robić?

Jeśli nigdy nie będziemy mogli tego robić, do tego czegoś wrócić?

W ten sposób doszliśmy do ściany, a może do… odwiązywania przywiązania. W tym właśnie momencie dziękuję Tobie, mój Rozmówco za refleksję.

Po dłuższej chwili namysłu (wyglądało to jak zamrożenie Twego obrazu, jakby połączenie internetowe się zerwało) stwierdziłeś, że taki stan może oznaczać potrzebę zbudowania świata na nowo.

Powiedziałeś mi o tym, że od początku, na nowo poznawać będziesz, jak ten stary – nowy świat wygląda, co w nim dla Ciebie jest dostępne, ważne, przydatne, pomocne oraz korzystne.

Będziesz jak małe dziecko, które uczy się chodzić, eksplorując odkrywaną codziennie rzeczywistość. Użyłeś metafory zmiany epoki: to trochę tak, jakbyś przeniósł się w nieznane czasy. W celu odnalezienia się uczysz się wszystkiego od podstaw. Poprzez to, a może dzięki temu stworzysz nowe, własne fundamenty, bazę. I na nich rozpoczniesz budowę innego samego siebie. Siebie z nowym spojrzeniem, bez uprzednich oczekiwań, przywiązań. Pełnego zafascynowania odkrywaniem oraz takiego, który spogląda w siebie i na siebie. Z życzliwością, zaangażowaniem, ciekawością przyjmujesz to, co przynosi każda nowa przeżywana chwila, gotów na uznanie nowych wyborów, priorytetów, pragnień, marzeń oraz podejmowanie decyzji.

Ja jako nowy? A kimże jest ten nowy? Osobą, która poruszając się po ograniczonym przez okoliczności, sytuację terytorium zaakceptuje ten fakt. Mam wybór: mogę opłakiwać przywiązania lub jak małe dziecko cieszyć się swym każdym nowym odkryciem, każdą przeżytą chwilą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *